Blog
Świat zza kierownicy
Trucker hiob
Trucker hiob Apologeta-amator, trucker.
0 obserwujących 330 notek 344080 odsłon
Trucker hiob, 1 grudnia 2009 r.

Wywiad z Hiobem

1956 4 0 A A A

Tek de Cart, jeden z przyjaciół piszących na „Frondzie”,  napisał taką prośbę pod jednym z moich postów:

 

„Hiobie a mógłbyś napisać jakiś wpis o jeździe po stanach ? =) […]  Dużo prostych pytań ;) a myślę, że dla wielu będzie to ciekawe - zobaczyć zwykłe życie i porównać do swojego.”

Cóż… już chyba wszyscy wiedzą, że o sobie to ja mogę mówić godzinami, więc długo mnie zachęcać nie trzeba. ;-) Jak w tej anegdocie, gdy pewien młodzieniec, nazwijmy go Narcyzem, opowiada na randce o sobie przez godzinę… ale zorientował się, że jego dama jest cokolwiek zdegustowana, więc się zmitygował i rzekł: „Przepraszam Cię, kochanie. Znowu mówię o sobie? Ale jestem okropny. W takim razie teraz Ty coś powiedz o mnie.”

Skoro więc Tek de Cart uważa, że „dla wielu to będzie ciekawe”, to niech przeprowadzi ze mną wywiad. A jak kogoś zupełnie nie interesuje życie truckera, to niech poogląda widoki zza kierownicy. Zatem zapraszam...

 

Tek de Cart:  Hiob, ile Cię kosztuje paliwo na przejechanie od oceanu do oceanu?

Hiob: Oczywiście zależy to od odległości, od ciężaru ładunku i od aktualnych cen paliwa, ale podczas ostatniej trasy, z Oregonu na Florydę, wydałem na paliwo około  $1350. Przy dzisiejszych cenach paliwa, czyli około $2,7 za galon, czyli 70 centów za litr, samo paliwo kosztuje mnie około 40 centów za każdą przejechaną milę.

Tek de Cart:  Ile trwa taka podróż?

Hiob: Jadąc w miarę spokojnie i legalnie można przejechać około tysiąca km na dobę, czyli taka trasa zajmuje zwykle pięć dni. Gdy trasa jest krótsza, jak z Charlotte, gdzie mieszkam, do, powiedzmy, Los Angeles, to cztery. Można też jechać 11 godzin, spać dziesięć i jechać 11 – w ten sposób średnio przejedzie się więcej, niż tysiąc km na dobę i można urwać dodatkowy dzień. Ale taka jazda jest nie tylko męcząca, bo każdej doby trzeba iść spać trzy godziny wcześniej, więc po dwóch dniach zmuszamy organizm do zasypiania o 16, z wiadomym skutkiem, Zatem zwykle kierowca ogląda TV, czyta, śpi dwie godziny, a potem jeździ zygzakami, walcząc z sennością. Dlatego ja, jak tylko mogę, wyjeżdżam wcześniej, jadę w dzień i sypiam w nocy.

Jednak bywało już, że jeździłem regularnie z Los Angeles do Newarku w 48 godzin. Ani to nie było mądre, ani legalne i nie jest to coś z czego jestem dumny. Robiłem to, bo wymagał tego mój szef, a ja nie miałem na tyle odwagi, by się mu sprzeciwić (czyli po prostu odejść z tamtej pracy).  Było to tak dawno, że sprawa uległa przedawnieniu, więc się mogę przyznać, a piszę o tym tylko dlatego, żeby pokazać, jak istotne jest to, że w Europie kierowcy mają elektroniczne karty zapisu czasu pracy. My mamy ciągle papierowe karty drogowe, a papier jest cierpliwy, więc nieuczciwi pracodawcy i pazerni kierowcy czasem to wykorzystują.

Tek de Cart: Ile pali na 100 km Twoja bryka?

Hiob: Moja nie pali na 100 km, ale „przejeżdża mile na galonie”. ;-) Konkretnie średnio 6,4 mile na galonie. Takie jednostki są „odwrotne” do europejskich, to znaczy im większa wartość, tym mniejsze zużycia paliwa, bo więcej przejechanych mil. Przelicznik, działający w obie strony, to 235 dzielone przez nasze zużycie paliwa. Czyli 235/6,4=36,7 l/100 km  Rozpiętości, w zależności od ciężaru, wiatru, ukształtowania terenu i szybkości jazdy, mogą być dość znaczne, powiedzmy, od 25 do 60 l/100 km.

Tek de Cart: Gdzie nocujesz? Zawsze w samochodzie?

Hiob: W zasadzie tak. Sporadycznie idę do hotelu, ale to się zdarza raz, czy dwa razy na rok. Zwłaszcza, gdy jestem w lecie na południu, gdy temperatury przekraczają często 40 stopni, gdy nad ranem jest ciągle koło 30C, a ja utknę na weekend bez ładunku, to rozglądam się za hotelem. To często jest wręcz tańsze, bo schludny, ale tani motel kosztuje teraz zwykle koło 40 dolarów, a paliwo spalone podczas chłodzenia ciężarówki przez dobę – nawet dwa razy tyle.

Jednak ja bardzo rzadko jestem bez ładunku przez weekend poza domem, a gdy jest chłodniej nie muszę używać klimatyzacji, więc ciężko mnie zagonić do motelu. W truckstopach mamy wszelkie usługi, prysznice, restauracje, pralnie, sale telewizyjne, a samochody są wygodne, więc nie ma wielkiej motywacji, by autko opuszczać.

Tek de Cart: Czy są tam przepisy zakazujące ruchu ciężarówek w niedziele i święta?

Hiob: Nie, nie mamy ani takich ograniczeń, ani spowodowanych upalną pogodą. Tu nawet w Arizonie w upalne dni, gdy temperatura przekracza 50 stopni Celsjusza w cieniu, asfalt pozostaje twardy jak beton. A ograniczeń jazdy w niedziele nie ma, bo to olbrzymi kraj i takie ograniczenia powodowałyby okropne trudności. Lokalny ruch ciężarówek w pobliżu wielkich miast zamiera  automatycznie, bo nie ma czego i komu wozić, a na preriach Montany i stepach Teksasu i tak nikt, poza truckerami, nie jedzie. Nie przeszkadzają więc nikomu.

Inna sprawa, że przeszkadza mi to, że pracuję w niedzielę, nawet, jeżeli  nie jest to przeszkodą dla mnie, bym uczestniczył we Mszy Świętej.  I od kilkunastu lat tylko jeden, jedyny  raz  nie udało mi się na Mszy być. Zresztą bardzo przeżyłem, nie rozumiejąc czemu tak się ułożyło, ale odebrałem to jako znak od Boga, przypominający mi, że Msza jest czymś o co zawsze trzeba prosić i zawsze się o nią modlić.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze
NEWSY - TOP 5

O mnie

Image Hosted by PicturePush

Nazywam się Piotr Jaskiernia, mam 58 lat i od wielu lat mieszkam w Stanach. Z zawodu jestem "truckerem", kierowcą. Moim hobby jest apologetyka, a moją pasją nowa ewangelizacja. Zawsze szukam nowych dróg, by dotrzeć z Dobrą Nowiną do kolejnych osób, stąd moja obecność tutaj.

AUDYCJE RADIOWE, PROGRAMY TV I ARTYKUŁY PRASOWE Z MOIM UDZIAŁEM: KLIK

Moje FORUM: www.katolik.us Zapraszam. Kontakt.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości